|
czwartek, 05 listopada 2009
Konferencja...
...ze środków unijnych... Teraz takie konferencje dość popularne są. Tak jak i szkolenia. Człowiek idzie na nie po to, by... * nauczyć się czegoś, co go interesuje, poszerzyć horyzonty... * posłuchać i popatrzeć jak inni "onanizują się" publicznie, opowiadając jacy to oni super są i w dupce głęboko mają innych... * powiększyć swoje grono znajomych, a później zaprosić wszystkich na nk, goldenline, albo facebooku... * pogadać, bo przecież konferencje, to miejsce najl;epsze do rozmów i obgadywania innych teatralnym szeptem... * opić się darmowej kawy, zjeść darmowy lunch, skorzystać z papieru toaletowego i nakładek na kible, obeżreć się ciastkami... /niepotrzebne skreślić
Niestety po kolejnej konferencji wracam do domu zniesmaczona. O ile jestem w stanie zrozumieć bezrobotną babinę, która na kursie z pupu siada przy stole z ciastkami i obżera się nimi w trakcie zajęć /pewnie w domu tego nie ma/, to nie rozumiem prężnych przedsiębiorców, którzy rzucają się na darmowe smakołyki. Nie... no oczywiście... rozumiem jak ktoś bierze jedno, dwa, trzy a nawet cztery ciastka na raz, ale nałożyć sobie na mały talerzyk kawowy górkę ciastek o wysokości 40cm? to prawie pół metra!!! I po co komu zdjęcia przy banerze unijnym? Do albumu rodzinnego? Może obok zdjęcia z misiem albo z pokemonem... Ach nie... Z pewnością na naszą klasę!
wtorek, 03 listopada 2009
Przydasie
Przydasie (rzeczownik, nie występuje l.p., rodzaj nijaki-jakotaki) Rzeczy, które odkłada się na tzw. "gorsze czasy". Umilają one czas podczas sprzątania, przeprowadzek lub remontów. Cudownie zapychają one szafki, zajmując niepotrzebne, wolne miejsce, ciesząc oko i utwierdzając właściciela przydasi, że jest on osobą bogatą, a wieczny bałagan, to wina małych przestrzeni... Synonimy: Śmieci, graty, domowy spam, półkowy spam. Przykład: Nie wyrzucaj tego fantastycznego, fioletowego, sztucznego futra, w którym od 10 lat nie chodziłam - ono przyda się... Wyrazy pokrewne: Spamer Tłumaczenia: angielski: usefully
Przydasie to aniołki i wazoniki, których nigdy nie wystawimy na widok, bo nam wstyd. To czasopisma, które "przejrzymy za jakiś czas". To nieużywane od lat komplety pościeli. Długopisy wypisane, których nigdy już nie użyjemy. Tony kartek zapisanych po jednej stronie. Niektórzy muszą je składać, bo przecież szkoda wyrzucić! Składują ręczniki i układają na półkach od tych na lepsze czasy (na dole) po te porozrywane trochę, "na teraz" na samej górze. I toną pod ciężarem tych ręczników pieprzonych. Kupują w promocjach hipermarketowych następne, wypełniając kolejne szafy. Jeśli chcesz takiemu zbieraczowi wyrzucić choć jeden ręcznik, on rzuci się na Ciebie. Gotów wydrapać oczy...strach i panika... później zaprzeczanie... "Bardzo potrzebne mi te ręczniki... żyć bez nich nie mogę!" Nawet jak Ci się uda, to i tak za kilka dni znajdziesz te same ręczniki ukryte gdzieś w innym miejscu. Oczywiście należy podkreślić, że tych "lepszych" nie należy ruszać. Kara za to jest. Nie wiem jaka, ale z pewnością do piekła dla spamerów się pójdzie. To co, że po domu chodzą pogłoski... no można rzec, legendy, że gdzieś w jednej z szaf ukryte są te najlepsze, szyte złotymi nićmi ręczniki... są tak cenne jak sztuczne zęby pani z bazaru... Ciężko przekonać zbieraczy do tego, że niektóre rzeczy TRZEBA wyrzucić, bo się w palcach rozlatują, bo zajmują miejsce, nieużywane... czasem działają argumenty, że coś należy wyrzucić, żeby na pieniądze miejsce zrobić, czasem że fenkszuj, a innym razem, że kurz uwielbia przydasie. Czasem nic nie działa. Ale pomyślcie sobie - jaki piękny świat byłby bez niepotrzebnych rzeczy? bez ton śmieci? Notka sponsorowana przez Ligę Ochrony Przyrody... Pieniądze jednak zabrała Liga Ochrony Przydasi...
piątek, 30 października 2009
Mądrości Ojca Melasowego
Zawsze chciałam napisać notkę podobną do tej. Zatem czas na notkę o Ojcu Melasowym.
Taaa... po to rozczesujesz, żeby wszom grządki wypielić... Dodam, że włosów nie należy zbyt często myć, żeby nie wypadały, tylko naturalnym klejem przyczepiły się do skóry...
To tekst, który Melaśnicka usłyszała, gdy robiła sobie ziółka zdrowotne na wątrobę...
To z kolei tekst do mojego brata, o którym mało kto wie... Mało kto wie również, że nikotyna w papierosach jest szkodliwa, ale w fajce, czy e-papierosie jest, według mego ojca, zdrowa i wspomaga potencję...
To akurat myśl całkiem logiczna...
Taaa...
Powiedział ojciec Melaśnickiej, patrząc na różową ścianę...
Więcej może wkrótce...
środa, 14 października 2009
W czasie śniegu ludzie się brudzą
Zima zaskoczyła drogowców po raz kolejny. No ale to jest już tradycja. Przyzwyczaiłam się do tego, że chodniki nieodśnieżone, że samochody, przejeżdżając ochlapują człowieka od stóp do głów. Myślę, że każdy się do tego przyzwyczaił. Jednak nie spodziewałam się tego, że idąc ulicą natknę się na tylu palantów przechodniów. Tak! Może bezrobocie wpłynęło na mnie tak, że do ogólnie obecnego palantctwa, debilizmu i kretynizmu przywykłam. Zaś w tym przyzwyczajeniu zwyczajnie pomógł mi kontakt z urzędnikami, pracującymi w pupie, z kadrą pewnej szkoły językowej i takie tam. Zwłaszcza i takie tam... W każdym razie człowiek idąc ulicą, gdy śnieg pada, musi spodziewać się, że inny przechodzień zajdzie mu drogę, wlezie na niego, zepchnie z chodnika, czy tez znajdzie inny sposób na zorganizowanie rozrywki innym uczestnikom ruchu chodnikowego! Najfajniejsze są pary, które idą za rączkę na wąskich chodnikach. Idziesz na przeciwko takiej pary, to nie masz człowieku gdzie uciec, o nie! i najpewniej zostaniesz staranowany, bo dziewczyna nie puści dłoni swego chłopaka! Nie! Przecież wpajano jej za młodu, żeby się nie puszczała! Jeśli już para niechętnie puści rączki, to z pewnością tylko po to, żebyś mógł, drogi przechodniu wejść w kałużę. I to nie taką o... płytką, ale taką, żeby wlało Ci się do buta i chlupotało później przez resztę drogi. Kiedy już dotrzesz do przystanku autobusowego /lepiej nie/ lub tramwajowego, to tez łatwo nie masz. Aby zobaczyć kiedy Twój autobus /lepiej nie/ lub tramwaj przyjedzie, musisz staranować parasolką kilku ludzi, którzy kłębią się pod wiatą jak żółta febra. No dobra, nie wiem czy to dobre porównanie, może bardziej jak wygłodniałe komary, które dorwały wreszcie swoją ofiarę. Zwykłe przepraszam nie zadziała, bo zaraz ktoś Cię opluje, zakurwi lub dostaniesz pięścią w twarz. Czasem tylko znajdzie się kulturalna pani, elegancko ubrana i uchyli się, żebyś kochany mój przechodniu przeczytał cokolwiek! Nadszedł czas kiedy przyjedzie autobus /boże broń przed autobusem/ lub tramwaj. Wsiadasz i oczywiście nie znajdziesz miejsca, a może nawet się nie zmieścisz i będziesz czekać na następny... Jeśli jednak jesteś takim szczęściarzem i się zmieścisz, to i tak nie musi być kolorowo. Może nawet znajdziesz miejsce, ale wtedy znajdzie się jakaś kobiecina, która akurat nad Twoimi stopami /a jeśli wysoka, to może nawet nad kolanami/, umieści swoją ociekającą parasolkę. Będzie to skapywało na Ciebie tak, ze przemoczy Twoje spodnie i tak zmaltretowane wcześniej. Jeśeli jesteś prawdziwym szczęściarzem, to ominie Cię pękający w szwach środek komunikacji miejskiej. Usiądziesz, zrelaksujesz się. A trzeba wspomnieć, że gdy niskie temperatury są, to nawet nikt nie śmierdzi potem, ani nie zionie alkoholem tak przerażająco, więc zrelaksujesz się na pewno. Tylko może się okazać, że staniesz w korku, bo drogi nie odśnieżone, bo po co!? Albo tramwaj dalej nie pojedzie, bo coś tam pękło. Jak jeździsz na biletach, to masz po prostu przeje... no przekichane! I w mokrych spodniach drepczesz dalej na piechotę, albo do autobusu zastępczego. A autobus zastępczy nigdy nie wiadomo gdzie się zatrzyma i czy w ogóle się zatrzyma! A jeśli nawet, to i tak jak wyjdziesz wypierniczysz się, drogi przechodniu, na nieodśniezonym chodniku i wytaplasz w błocie. I wrócisz do domu, przeciskając przez bezmyślne pary, choć może będziesz mieć tyle szczęścia co ja i nikt Cię nie rozdepcze! Jedno jest jednak pewne - śnieg zabiera ludziom resztki mózgu.
poniedziałek, 05 października 2009
ijo ijo!
Kolejny z "cudów" Tuska. W całej Polsce powoli zwalniani są kierowcy karetek. Zamiast nich karetki mają prowadzić ratownicy medyczni. W karetce zatem nie będzie już trzech osób /kierowca, ratownik i lekarz/, a tylko dwie. Nie dość, że RATOWNIK medyczny nie po to jeździ karetką, by ją prowadzić /uwierzcie, ratownik nie do tego jest!/, a po to, by RATOWAĆ rannego/chorego/umierającego... choć może dla pierdasów, siedzących w rządzie RATOWNIK to to samo co kierowca zawodowy, taki który ma kilkanaście, jeśli nie więcej lat doświadczenia. Zatem na razie zwalniają kierowców, niedługo dojdą do wniosku, że również należy zwolnić ratowników, bo przecież każdy lekarz jest na tyle obrotny, by posiadać prawo jazdy... W karetce zostanie jedna osoba i pacjent, który przecież sam sobie da radę. A idąc dalej tym tokiem myślenia... w końcu pacjent sam sobie będzie musiał prowadzić karetkę i się samodzielnie reanimować. Możliwe, że niedługo szpitale sprzątać będą sami lekarze, w sumie w portierni też mogliby siedzieć w czasie swoich przerw...
czwartek, 01 października 2009
Droga Pani z telewizjii...
Sprawa Romana P jest dla mnie dziwna. Kim jest Roman? Roman wielkim reżyserem był. Roman wielkim pedofilem był. Roman wielkim tchórzem jest. Roman P. jest człowiekiem i jak każdy inny człowiek powinien być traktowany, a co za tym idzie odpowiadać za swoje czyny jak każdy inny. Nie będę porównywać Romana P. do wielkiego Michaela J., który swego czasu za pedofilię również był oskarżony. Nie o tym ta notka. Nie o tym, że pedofilem jest dla mnie każdy stary facet, który chędoży się z dzieckiem. Pisanie petycji o uwolnienie "wielkiego reżysera" przez światowe sławy jest dla mnie śmieszne. Lecz jeszcze śmieszniejsze, a równocześnie przerażające jest zachowanie polskich "wielkich gwiazd". Według mnie argumenty w obronie Romana, które przedstawiają takie osoby jak Dorota Stalińska:
czy też Krzysztof Zanussi, który nazywa ofiarę, jakby nie było gwałtu "prostytutką", Karolina Korwin-Piotrowska, która również zaatakowała ofiarę pedofila,Katarzyna Figura. Ciekawi mnie to, czy oni tak naskakują na 13-letnią wówczas dziewczynkę, pamiętając to, co robili w tym wieku sami? Czy tez nie spotkało ich w życiu nic tak okropnego jak gwałt, molestowanie czy krzywda ze strony innych, dorosłych, ponoć inteligentnych ludzi?
Są jednak i głosy rozsądku wśród polskich "sław" i jest ich coraz więcej. Zbigniew Hołdys, Paweł Kukiz czy Katarzyna Kolęda-Zalewska, to tylko niektórzy, których szanuję, a z którymi w tej sprawie się zgadzam. Nie ukrywam, że gdybym była matką zgwałconej trzynastolatki, to nie interesowałoby mnie, czy gwałtu dopuścił się wielki reżyser, czy też "zwykły" człowiek. To tragedia i to tragedia. Tyle, że usłyszeć po 30 latach, że ponieważ gwałciciel jest znanym reżyserem, to gwałtu nie było, czy też obelgi pod adresem mojej hipotetycznej córki, to już wielka bezczelność. Wczoraj w jakichś wiadomościach słyszałam, że Romanowi powinno wybaczyć się ten wybryk, bowiem skazany był na 30 lat tułaczki/wygnania... tyle, że o ile się orientuję, to sam się na to wygnanie skazał, żeby nie powiedzieć, że po prostu stchórzył, uciekł przed karą, przed odpowiedzialnością. Niech mi teraz ktoś powie, że to dobry człowiek... że warto dla takiego babrać się w gównie i tracić swój autorytet...
wtorek, 08 września 2009
Młode mamy
To zuo.
|
Archiwum
Zakładki:
Czytam
Dla Dorosłych
Dla Wszystkich
Oglądam
Oni Wrócą?
Polecam
|