Menu

Melasa Szoł

Probably the best melasa in the world since 2006.

Sąsiedzi

m_e_l_a_s_a

Kochani, po latach ciszy chciałam o sobie przypomnieć. Dzisiejsze rozważania będą o sąsiadach.

Mieszkam od pewnego czasu w bloku, jak wielu z nas. Miałam okazję już mieszkać w domu jednorodzinnym, kamienicy (wszak Łódź jest miastem kamienic), w akademiku i teraz czas na blok.

Kiedyś myślałam, że nie da się spać w mieszkaniu w bloku - wszystko słychać, pralkę, odkurzacz, kaszel sąsiada etc. Teraz wiem już to na pewno. Ba... mało tego - nasz sąsiad np. szczeka, wyje jak pies, ale uwierzcie to nie pies. On prawdopodobnie nie ma nawet psa. 

Zaczęło się niewinnie. Od czasu do czasu nad nami biegało dziecko. Prawdopodobnie dostało trepy albo buty ortopedyczne i po tych 40 m2 musiało sobie pobiegać o tej 23. Dziecko po jakimś czasie zniknęło. Pojawili się sąsiedzi z bliżej nieokreślonego miejsca. Wydzierająca się baba. Przy czym wydzierała się na męża, na dziecko i dokładnie jej słowa można było usłyszeć i o godz. 5 rano i o innych godzinach. "Bla bla bla bla, do cholery..."; "czego tak ryczysz?" nikt nigdy jej nie odpowiadał. Baba zniknęła również (powoli zaczynam się czuć jakbym o jakiejś schizofrenii mówiła czy innej chorobie). Od niedawna odpoczynek po pracy "umila" mi głos mężczyzny. A to gada z kimś wymyślonym (a może po protu drze się do telefonu), albo coś opowiada swej kobiecie, albo się z nią bzyka, albo szczeka i czasem wyje. Barwnie. Innych sąsiadów nie słychać, no chyba że są jakieś imieniny, ale to da się znieść. Trzeba zrozumieć, bo na nasze imprezy także nikt nie narzeka.

Tak więc wiele plusów ma mieszkanie w bloku ale na pewno nie ma tutaj wystarczająco grubych ścian, aby móc się odizolować od sąsiadów i odpocząć po pracy.

Jedno jest pewne, mimo że cisza nocna obowiązuje każdego, kto ma sąsiadów, zawsze znajdzie się jakiś sukinkot, który nie zna się na zegarku. Podsumowując - uczmy nasze dzieci korzystać z zegarków.

 

1378928674_dng8fz_600

 

B - BÓG

m_e_l_a_s_a

Jak wiecie w Polsce jeśli chodzi o wiarę na przedzie jest kościół katolicki. Święta katolickie to zazwyczaj dni wolne od pracy. Niedziela jest dla większości Polaków dniem wolnym od pracy - odpoczynkiem, albowiem Pan nakazał nam abyśmy dzień święty święcili. W niedzielę, każdy pobożny Polak idzie do kościółka, a potem do hipermarketu. Niektórzy nawet zamiast do kościółka podążają od razu do sklepu. Jeśli chodzi o katolickie święta, które są zarazem dniami wolnymi od pracy, to nie spotkałam się jeszcze z katolikiem czy też "niekatolikiem", który nie cieszyłby się z wolnego, chwalmy więc Pana!

Natomiast krzyże w miejscach publicznych już przeszkadzają. Za moich czasów w szkole były krzyże, ale modliliśmy się jedynie na religii. W podstawówce siostra, która prowadziła religię krzyczała na nas, rzucała kluczami w tablicę i mówiła, że tak Jezus się odbija od naszych serc jak te klucze od tablicy... Kiedy przyniosłam lalkę do szkoły zabrała mi ją i wezwała moich rodziców. Lalka, którą mi zarekwirowała była lalką w ciąży. Moja mama przyszła do niej, popukała się w głowę i siostra musiała oddać lalkę.

W liceum było lepiej, bo mieliśmy zajęcia z księdzem. Gdy zapytałam się: "Proszę Księdza, skoro Bóg jest przedstawiany jako biały, Adam i Ewa byli biali, a człowiek stworzony na podobieństwo Boga, to skąd się wzięli murzyni?". W odpowiedzi od Księdza usłyszałam: "Widocznie murzyni byli wcześniej". Mimo to chodziłam na religię jeszcze kilka miesięcy. Ten ksiądz miał cierpliwość i powołanie. Po zmianie nauczyciela religii przestałam na tą "naukę" uczęszczać, bo nowy ksiądz nie miał już cierpliwości. Miał natomiast groźną minę i stawiał oceny z religii. No cóż, ktoś może widać wierzyć na 5, a ktoś inny na 2...

Ogólnie to chrześcijanami jesteśmy od Chrztu Świętego. A ten przyjmujemy jako bardzo małe dzieci, nie wiedząc z czym to się wiąże. Nie mając wyboru. Będąc zdanymi na wolę naszych rodziców bądź opiekunów. Z drugiej strony trzeba zrozumieć ich, bo przecież robią to albo z tego powodu, bo wierzą albo ponieważ "inni" będą na nas patrzeć jak na dziecię szatana, albo jeszcze może po to abyśmy nie czuli się źle jak będą wszystkie dzieci szły do komunii w podstawówce. 

A propos Pierwszej Komunii Świętej, to kolejny sakrament, który jest nam narzucony. Twierdzę tak, ponieważ jak można twierdzić inaczej skoro do Pierwszej Komunii Świętej w naszym kraju podchodzą kilkuletnie dzieci. Niepełnoletni ludzie, którzy nie mogą pić alkoholu, palić papierosów, głosować w wyborach, prowadzić samochodów, startować w wyborach... nie mogą, ponieważ nie są dorosłymi. Nie odróżniają do końca dobra i zła. Nie znają życia. Nie zarabiają. Nie płacą podatków. Ponieważ dziecko nie jest odpowiedzialne w wieku 8 lat. Nie może podejmować decyzji ważnych i decydujących o życiu. Dlatego Komunia to także decyzja rodzica bądź opiekuna. Ee.. no tak - można powiedzieć, że ostatnimi czasy dzieci przekonuje się do komunii drogimi prezentami.

Tak więc Bóg, a raczej religia jest od najmłodszych lat obecna w naszym życiu. Nieco inaczej dzisiaj to wygląda niż kiedyś, bo teraz można dziecko zapisać zamiast na religię, to na lekcje etyki. Święta i kościół zrobiły się bardziej komercyjne.

Jadę autobusem. W momencie kiedy przejeżdżamy obok kościoła, cztery osoby machają łapami żegnając się. Później te same osoby przepychają się po innych szepcząc "kurwa...". Nie mówię, że wymawianie tego słowa jakkolwiek mi przeszkadza, bowiem całe życie słyszę różne bluzgi. I jeszcze pytanie - czy te cztery osoby, które jeszcze minutę temu się przeżegnały to wychwalają jakieś bóstwo, a może zwykłych kleryków, którzy przeżerają pieniądze z tacy? Wszak Bóg "w trójcy jedyny prawdziwy", jak te same kleryki głoszą nakazał swym wyznawcom: "Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną"... czemu zatem się modlicie do budynków kościelnych, a nie do Waszego Boga? Czemu modlicie się do świętych, którym to miano nadał człowiek? Nie rozumiem czemu w XXI wieku ludzie modlą się do kawałków martwego ciała, nazywając je relikwiami? Czy to nie poganie bezczeszczą groby?

 

Ale skupiłam się na dobrze nam znanym chrześcijanizmie, a dość powszechnym zjawiskiem w Polsce są również wizyty naszych miłych Świadków Jehowy. Oni również służą Bogu. Na siłę wciskając nam w dłonie broszurki, namawiając do szukania Boga. Może faktycznie powinno się go odnaleźć wreszcie i dać gps aby więcej się nie gubił?

A co byłoby, gdyby Bóg był wśród nas? Czy byłby zadowolony? A może właśnie taki świat podobałby mu się najbardziej?

Polska w alfabecie - A

m_e_l_a_s_a

Witam,

 Postanowiłam podzielić się z Wami (czyli może dwiema osobami, które jeszcze tutaj wchodzą) moimi przemyśleniami na temat Polski i Polaków. I zachowań. W sumie podstawą do moich wpisów (bo mam nadzieję, że uda mi się napisać więcej niż tylko jeden) będą obserwacje: w środkach komunikacji miejskiej, na ulicach, w sklepach, w mojej pięknej pracy.

Ostrzegam, że ten wpis, jak również cały blog są subiektywne. W związku z tym drogi czytelniku, czytasz to na własną odpowiedzialność i reklamacje nie będą uwzględniane.

 

 


A

Dzisiejszy wpis sponsoruje literka "a".

Agresja - Polacy to agresywny naród. Tak uważam. Widać to po starych i po młodych. W autobusie, w sklepie, na ulicy. 

Nawet w tym tygodniu byłam świadkiem jak facet zatrzymał z piskiem opon swój samochód na ulicy i wysiadł z niego tylko po to, żeby nawtykać jakiemuś innemu kierowcy... "Kurwa, Ty Kurwa, taki kurwa i kurwa o!" - powiedział rezolutnie, walnął łapą w lusterko i wrócił do swojego samochodu. Przez chwilę obawiałam się nawet, że to mnie się oberwie. Choć niewinnie czekałam na autobus na przystanku.

Tak więc agresja w ruchu drogowym i brak uprzejmości są obecne w naszym kraju.

O! a jadąc autobusem i patrząc na te niektóre twarze pozbawione choćby jednej myśli również i we mnie budzi się agresja. 

Stoisz sobie spokojnie na przystanku, czekasz na autobus. Kiedy widzisz jak wreszcie podjeżdża, podchodzisz do krawędzi chodnika a tu jakiś debil przepycha się tuż przed twoim nosem i staje 2 cm przed tobą. I po co? Żeby zająć lepsze miejsce? Żeby zrobić ci na złość? I koniec, teraz niby to przypadkiem zahaczasz tego debila torbą, depczesz po stopie, kichasz na niego i kaszlesz, opluwając... 

Albo jeszcze inna sytuacja - ile razy zdarza się, że jadę z kimś samochodem i co rusz słyszę: "ty debilu! ty jełopie". Ba! sama dołączam się i krzyczę na innych kierowców: "Rodzice Cię palcem robili?". Co zrobić jak faktycznie na to wygląda?

Zatem agresja lokomocyjna.

A inne typy agresji w naszym kraju? A jest - agresja w mediach, kiedy pokazują polityków kłócących się właściwie nie wiadomo już o co. Przywykliśmy już do tego, że jedna partia drugą hejtuje i jakoś nas już to nie wzrusza albo wzbudza obrzydzenie. A przynajmniej ja mam ochotę wymiotować gdy oglądam wiadomości. Dlatego nie oglądam zazwyczaj. Dlatego nie wiem kto jest w jakiej partii, kto z kim, gdzie i po co.

Jest jeszcze agresja, która włącza się nam, gdy "walczymy o swoje". A walczymy o swoje za każdym razem, gdy nie jesteśmy zadowoleni z obsługi lub jakiejś usługi. BO ŁATWIEJ JEST NAPISAĆ SKARGĘ niż pochwałę, dlatego gdy nie przyjedzie autobus, pani w sklepie się nie uśmiechnie, lub faktycznie mamy powód, żeby się złościć piszemy skargę albo chcemy rozmawiać ze zwierzchnikiem osoby, która nam się naraziła. Zdarzało mi się kiedyś pisać skargi - na komunikację miejską, bo naprawdę nic nie przyjeżdżało albo motorniczy był wyjątkowo chamski. Jednak trzeba wziąć pod uwagę, że każdy może mieć zły dzień, swoje problemy, dużo pracy, nadgodziny. Pewnie, że czasem ludzie aż proszą się o skargę, czasem trzeba i tych proszących się zadowolić. Spójrzmy też na tych, którzy obsługują nas wyjątkowo miło, dobrze, profesjonalnie i zmuśmy swoje leniwe dupska by napisać im pochwałę! 

To trochę zboczyłam z tematu, ale wracam już.

Agresja jest jeszcze na murach naszych pięknych blokowisk - Chuje, Żydy i drużyny piłkarskie są tak powszechne, że zastanawiam się, czemu w swoich mieszkaniach sobie te pacany jeszcze nie nabazgrolą tych wszystkich napisów, skoro tak jest im to potrzebne.

Z pewnością agresja ma jeszcze inne formy, ale nie chcę was już zanudzać. Trzeba iść i wypoczywać! Buziaczki i papatki drogie dziatki. 

 

 

 

 

© Melasa Szoł
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci