Menu

Melasa Szoł

Probably the best melasa in the world since 2006.

Drugie dzieciństwo

m_e_l_a_s_a

Niektórzy przeżywają drugą młodość. Inni syndrom wieku średniego, a Melasa kończąc 26 lat rozpoczęła tym samym swoje drugie dzieciństwo.

Jest pięknie - mówić i pisać już umiem. Czytać nawet też, czasem nawet ze zrozumieniem.

Nie piję. Nie palę.

Jedyne od czego się uzależniam powoli to gry planszowe, karciane i kościane...

Hobbystycznie, bo z nikim rywalizować nigdy nie umiałam. Wyścig szczurów nie dla mnie, po trupach też łazić zamiaru nie mam, bo to kości się szybko łamią... jak nie moje to te trupie.

Zatem do rzeczy...

Skłamałam na początku notki, bo już na początku roku zaczęłam przychylniej patrzeć na wszelkiego rodzaju gry. Wcześniej jedynie kupując bratankowi memu jedynemu przeróżne planszóweczki. Wzdychałam żałośnie, bowiem w pierwszym dzieciństwie nie miałam z kim tak naprawdę grać w takie rzeczy. I tak, zaczęło się od zwykłych kalambur w necie. Ile radości sprawiało mi też granie w okręty na randkach. I tak powoli się zaczęło...

MtG

Magic the Gathering jest grą karcianą. Powstała w 1993 roku, a jej twórcą jest pan o nazwisku Garfield. Jednak nie jest on spokrewniony z tym słynnym kotem, o ile mi wiadomo.

W każdym razie z tego co wiem, historia gry jest bardzo ciekawa. Pan Garfield był zafascynowany grami RPG i postanowił stworzyć planszową grę fantasy. Koszty stworzenia takiej gry okazały się jednak zbyt wysokie i powstała gra karciana, która jest obecnie jedną z najpopularniejszych takich gier na świecie.

Jak dla mnie zasady tej gry, przynajmniej na początku były dość skomplikowane. Pewnie dlatego, że decydując się na grę, trzeba wziąć pod uwagę, że opisy na kartach są w języku angielskim.

Gra jest dla dwóch lub czterech graczy.

Wiek graczy: 13+

Talię można kupić gotową na allegro lub w sklepach z grami /w Łodzi na ul. Piotrkowskiej znajduje się Gamelord, w którym można kupić karty, zagrać w każdy piątek na turnieju FNM i tam więcej niż ode mnie dowiedzieć się można/

Talię można skompletować samemu, co niezwykle trudnym jest.

Akcesoria przyjemne aczkolwiek niekonieczne:

 

  • przeróżnej wielkości kości, o przeróżnej ilości ścian od tych K3 po K20
  • zamiast kości może być notes
  • mata do gry
  • mózg
  • koszulki na karty
Zasad opisywać nie będę. Powiem tylko tyle, że gracze wcielają się w magów i walczą ze sobą. Przyzywają przeróżne bestie, rzucają czary... robią co mogą, aby pozbawić drugiego maga punktów życia.
Gra nigdy nie staje się nudna, ponieważ co jakiś czas pojawiają się nowe edycje kart MtG, rysunki na kartach są przepiękne...

 

Z klimatu fantasy przenieśmy się teraz do świata gier edukacyjnych. Mistrz słowa, to gra dla nieograniczonej ilości graczy w wieku od 6 lat. Gra jest podobna do popularnej na całym świecie Scrabble. Podobna, bowiem układamy słowa, jednak nie z jakichś tam tabliczek, ale z kostek. Zasady są banalne, zabawa niesamowicie przyjemna. Zwłaszcza jeśli gramy z ludźmi posiadającymi poczucie humoru.

Kolejna gra, to Jenga. Gra świetna na imprezy. Wymaga od graczy skupienia, cierpliwości i zręczności. Zasady są proste - z drewnianych klocków układana jest wieża. Gracze po kolei wyciągają klocki z konstrukcji tak, by ta się nie zawaliła. Wyciągnięte klocki układa się na szczycie wieży. Przegrywa ten, kto rozwali wieżę.

I ostatnia dzisiaj gra - Cytadela. To kolejna karciana gra dla 2-8 osób.

Poza kartami w pudełku znajdziemy żetony - złoto, którym płacić będziemy za wybudowanie dzielnic w mieście oraz drewniany żeton korony, który otrzymuje król.

Gracze wcielają się w różne postacie: Złodzieja, Zabójcę, Króla, Architekta etc. /rozszerzenie do gry zawiera dodatkowe postacie/. Każda z postaci ma jakieś umiejętności, które gracze mogą wykorzystywać podczas swojej tury. Głównym celem jednak jest wybudowanie miasta, składającego się z 8 dzielnic. Dodatkowo - im droższe jest wybudowanie dzielnicy, tym lepiej, bo wygrywa ten, kto będzie miał droższe miasto.

Gra nie dość, że bardzo przyjemna, to bardzo ładna. Karty są pięknie wykonane.

 

Być może kiedyś jeszcze opiszę kolejne gry...

Jedno jest pewne, gry to fajna sprawa. Szkoda, że bardziej popularne na imprezach ze znajomymi jest spicie się jak prosię niż dobra zabawa, do której każdy z gości przy następnej okazji chętnie wróci...

Komentarze (5)

Dodaj komentarz
  • alex-2001

    Rodzenie bloga, a także siebie, przed świętami, to nienajlepszy pomysł, bo wtedy łatwo o urodzinach zapomnieć. Skoro Autorka zapomniała, to i ja nie muszę się wstydzić, że nie pamiętałem. Niech Jej się wiedzie ja najlepiej, niech będzie szczęśliwa, jak to tylko w bajkach bywa!

    O grach nie powiem nic, bo drugiego dzieciństwa jeszcze nie miałem :)

  • krriz

    Najbardziej lubię jednak poczciwe 'oralne' RPG.

    Jeden Mistrz Gry, Czterech Bohaterów i cała noc aby odmienić oblicze świata.
    (czytać głosem lektorów ze zwiastunów)

  • Gość: [ewelina] *.subscribers.sferia.net

    otóż nie! nie wszyscy muszą tylko pić - od ponad roku zafascynowani grami planszowymi zapraszamy znajomych i widomo że będziemy grać, a przy procentach jest to jeszcze bardziej komiczne (patrz "Santy Anno")
    pozdrawia fanka planszówek :]

  • m_e_l_a_s_a

    Alex,
    dzięki!

    Krriz,
    Tak jest, z pewnością nie ma co porównywać nawet sesji RPG do żadnej gry. Niestety nie udało mi się nigdy brać udziału. Główną wadą zawsze było znalezienie osób chętnych do poświęcenia czasu, a jednocześnie posiadających wyobraźnię...

  • m_e_l_a_s_a

    Ewelino,
    tak, w sumie niektóre gry planszowe nabierają głębszego sensu po kilku "głębszych" ;)

© Melasa Szoł
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci