|
Blog > Komentarze do wpisu
Młode mamy
To zuo.
wtorek, 08 września 2009, m_e_l_a_s_a
TrackBack
Komentarze
2009/09/08 20:13:13
Bena,
Owszem masz rację. Tylko ja mówię o takich sytuacjach, gdy można iść nieco dalej od wielkiej ulicy, nie nadrabiając przy tym drogi, a nie chowaniu dziecka pod kloszem. Rozumiem to, że trzeba uodparniać itp. no ale po co narażać dziecko małe na hałas i spaliny, jeśli można przejść nieco dalej od ulicy. 2009/09/08 20:20:05
owszem, w moich okolicach jest lasek, chodziłam tam, ale to był cięzki maraton czasem, bo jak to w lesie, ścieżek nie ma, korzenie rosną bezczelnie w różne strony, komary, muchy, inne robactwo trzeba odganiać z wózka, tak, że może i dziecko sobie powdychało o2, ale ja byłam wykończona
2009/09/08 20:21:50
No tak. Żeby nie było, że atakuję, ale...dobrze się mądrzyć. Spacer, to nie tylko spacer, ale przede wszystkim zakupy. Logistyka przy posiadaniu małego dziecka jest szalenie skomplikowana i nie obejmuje tylko spaceru. Trzeba takiego delikwenta równiez nakarmić, vide kupić żarcie. Delikwent ma określone godziny na wszystko, więc mama też. I czasem ma tylko godzinę lub dwie, zeby załatwić wszystkie sprawy - zawodowe i domowe. Więc powtarzam - łatwo się mądrzyć.
2009/09/08 20:26:44
zigzac, no tak, jeszcze logistyka, ale zakładamy, że mamy czas WOLNY, naprawdę na nicnierobienie, z tego, co zrozumiałam :)
2009/09/08 20:31:09
Ja jeszcze nie dorosłam do rozmnażania i małej szarańczy nie lubię bardzo. Matki tej szarańczy jakoś jeszcze nie dały mi w kość.
2009/09/08 20:31:52
Czas wolny? Hm, pamiętam, było coś takiego... Czasem wydarza mi się chwilka wolna, mniej więcej po godzinie 20tej, kiedy moje dziecko śpi. Przez resztę dnia mam szczęście, jak uda mi się wypić herbatę. Spacer bez celu nie istnieje, zawsze jest coś do załatwienia. Naprawdę.
2009/09/08 20:38:59
zigzac, no może, moja już stara jest, ale faktycznie jakoś kiepsko wspominam jej młode lata, czasobrak na porządku dziennymi i pragnienie zaśnięcia choćby na kamieniu. Ale w ciągu 13 pierwszych miesiecy przespałam dwie(sic!) całe noce, więc byłam wtedy taaaka szczęśliwa... ;)
i to jest przyczyna , ze dziecióff więcej mieć nie będę 2009/09/09 12:38:42
To ma swoje określenie, tzw. egoizm bezwiedny - charakteryzują się nim tępe istoty, które nie widzą, nie potrafią pojąć jakimi cholernymi egoistkami owe istoty są.
2009/09/09 14:46:17
Jest taki żart, że gdy w jednostce wojskowej trzepią koce, to wtedy wszystkie kobiety w mieście chodzą w ciąży. :-)
Ale takiego malca można wiele nauczyć, np. w sklepie. Mnie to zawsze dziwi, jak stanie taka matka nad płaczącym malcem i krzyczy, żeby niczego nie ruszało, że nie kupi mu lizaka, że tamto, owamto. Nie wytłumaczy spokojnie, nie pomyśli, że przy okazji wizyty w sklepie można dzieciaka kolorów nauczyć, można liczyć marchewki czy inne badziewie. Ostatnio, jak byłam u siostry, która ma prawie 9-letniego syna i byliśmy we trójkę na zakupach, to Mały wybierał owoce, pchał wózek, bo czuł się taki dorosły dzięki temu... No to się nagadałam. :-) Co do reszty przykładów w Twojej notce, to rzeknę: pomysłowy naród te młode (i starsze) matki. :-)
Gość: leniuch, axl206.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/09/09 20:03:22
Moim zdaniem w tej notce Mel dała wyraz swoim podświadomym obawom i pragnieniom - rozmnożeniu się w dobrym towarzystwie (bo jakże inaczej) jako przypieczętowanie przebywania w dobrym towarzystwie (a.k.a. mr Tenjedyny), które w pewnym wieku jest pożądane nie tylko na stopie bezwzględnej, ale coraz bardziej względnej, gdy tyle szczęśliwych par wokół zaciąga swe kredyty hipoteczne i wygryza kolegów na ścieżce kariery.. Ze swej strony mogę dodać tylko, że będąc samotnym bezrobotnym spędzającym całe dnie w swojej piwnicy na odludziu poruszana tematyka pomaga mi odnaleźć w sobie okruchy empatii.
2009/09/09 20:32:43
Leniuch,
Jak się rozmnażać to tylko w dobrym towarzystwie ;) Jako bezrobotna zauważam teraz więcej niż bym chciała. Pesy, czyli już wiem skąd tyle młodych mam. Pewnie trzepali koce ;) Szczerze mówiąc jeśli w ten sposób matki by podchodziły do zakupów z dziećmi, to ja bym nie miała nic przeciwko. Wszak dziecko trzeba czymś zająć i to nie jest wina dziecka, że beczy na zakupach, bo przecież samo na te zakupy nie wyciągało matki. Bena, Zigzac, Racja, łatwo się mądrzyć zawsze. Zdaję sobie sprawę ile roboty jest przy małym dziecku i zdaję sobie sprawę, że czasu nie ma. Nie myślcie, że nie wiem tego. Ja rozumiem, gdy idzie się na zakupy z małym dzieckiem w ciągu tygodnia, ale ja za cholerę nie zrozumiem, gdy idą całe rodziny w tłum weekendowy. Albo na te różne giełdy samochodowe, gdzie przecież niezbędnych rzeczy się nie kupuje. Wierzę, że Wasze dzieci są grzeczne i nie wrzeszczą i nie beczą na zakupach. Takie mi nie przeszkadzają. Złoty.Strzał, Ja też nie dorosłam ;)) Thinkmore, ale że ja egoistka? 2009/09/10 08:27:18
Mel
A zabierasz swoje dzieci do centrum handlowego zamiast np. do parku,lasu? 2009/09/10 09:42:49
Ludzie ciągają ze sobą dzieci wszędzie, bo nie mają co z nimi zrobić, o czym już tu mówiono. I pewnie często jest im wszystko jedno, czy mały terrorysta łyka spaliny, czy świeże powietrze, byle nie marudził. Słyszałem nawet o przypadku pewnej niani, która odkręcała na chwilę gaz, bo dziecko tak ładnie potem spało, a Mel tu kaprysi, że samochody, czy coś.
Dla rodziców, którym Pan Bóg zesłał dar w postaci wrzeszczącego po nocach dziecka Kościół katolicki powinien fundować okrągłe sumki w nagrodę za heroizm i poświęcenie, ewentualnie państwo rentę, jeśli tego nie przetrzymają bez uszczerbku, a mogą nie przetrzymać. 2009/09/10 11:45:10
Thinkmore,
No nie! Po pierwsze dlatego, że dzieci nie mam. Jednak bratanka swojego, który potrafi zajść za skórę zabieram na spacery gdzie tych spalin jest jak najmniej, do parku, po spokojnym osiedlu, gdzie samochody jeżdżą sporadycznie, czy też po prostu bawię się z nim w ogrodzie. Wiem nie ma co porównywać mnie do matki, która spędza o wiele więcej czasu ze swoim dzieckiem, ale jego matka, choć mieszka w centrum też na spacery zabiera dziecko do parku. Mimo, że czasu ma tyle co inne mamy, mimo, że zakupy też musi robić. :) Alex, ano kapryszę, bo później się ludzie dziwią, że astma, uczulenia itp. Tak samo nie rozumiem rodziców, którzy przy dziecku papierosy palą i narażają na wdychanie tego całego badziewia. A kościół nie ufunduje nagród, bo poświęcenie i cierpienie jest bardzo chrześcijańskie. 2009/09/11 09:29:34
Mel,
przeczytaj tę notkę jeszcze raz, jak będziesz już mała dziecko. Takie, powiedzmy 2-3 letnie. 2009/09/11 12:48:54
To ja proszę żeby ktoś mi wyjaśnił taką oto sytuację.
Sklep ogólnospożywczowszelaki. Osoby dramatu to dziecko w wieku 2lat, mama (jakieś 35) i babcia (60cos). Dziecko znudzone, zmęczone, drze paszczę, jęczy, smarcze, wierzga. Babcia pcha wózek z dzieckiem, obłęd i mord w oczach. Matka pcha wózek sklepowy, obłęd i mord w oczach. Nie mogła mama pójść na zakupy a dziecka z babcią zostawić? Nie jest to sytuacja jednorazowa! Powtarza się w różnych kombinacjach, mama plus babcia, mama plus tatuś, tatuś plus babcia. Tylko dziadków nie widziałam. A co do spacerów przy ulicy... Widuję bardzo często grupy matek z wózkami, tak dwie, trzy przyjaciółki, które konwersując ze sobą, powolnym krokiem (widział ktoś kiedyś rosyjską paradę?), idą tuż przy dużej ulicy, w godzinach szczytu. Wystarczyłoby przejść na drugą stronę, tam od ulicy oddziela nas rząd drzew i krzaków. Jest cień, dzieci się nie męczą, jakaś tam minimalna osłona jest. I niech ktoś mi powie, że one załatwiają bardzo ważne sprawy. Że nie mają czasu. Poza tym wyznaję zasadę, że jak się chce to można. Ale trzeba naprawdę chcieć. 2009/09/12 08:58:42
Też mnie zastanawia ten wysyp młodych matek. Nie wierzę w teorię, że robią to tylko dla berecikowego. Myślę, że to raczej klasycznych wpadek ciąg dalszy, a dzieci - jak wspomniałaś - mają rodziców z wyżu, to i więcej ich.
2009/09/12 09:15:35
A wyobrażasz sobie te młode matki zaginające z dzieciakiem rocznym w wózku po disneylandzie? upał ze 40, hałas, tłum , rozwrzeszczany bachor i umęczona niemożebnie matka... taka zabawa!! :)
2009/09/12 11:51:32
Thinkmore,
:) Marga, a no mówią, żem wysoka ;) Ama, obawiam się, że nie będę miała dziecka. Ale jeśli tak się stanie to i owszem przeczytam. Podejrzewam jednak, że takie myślenie się u mnie nie zmieni, no przykro mi. Detarame, i głównie o takie sytuacje mi chodzi. I dokładnie to mnie zastanawiało, czy całe rodziny muszą iść i te ważne zakupy robić? Nie mógłby ktoś zostać? Kurt, dla becikowego, to nie chciałoby mi się męczyć. Dziecko to się z innych powodów robi. Z miłości, z chęci posiadania potomstwa itp. a czy to wpadki, to nie wiem. Oksyd, no tak bo odwiedziny w disneylandzie dla takiego szkraba, to jest absolutnie niezbędna sprawa. Zawsze mnie dziwiły takie pomysły ;) 2009/09/15 22:38:53
I jak ja mam pisać tarzając się po podłodze po przeczytaniu tego wierszyka? ;)))
2009/09/17 08:02:29
ja jestem romantyczna, więc myślę, że one chodząc do tych centrów handlowych z dziećmi to dlatego, że nie mogą się z nimi rozstać ;)
2009/09/17 13:07:52
wkurza mnie widok tych małych berbeci w ble/ogromych galeriach. Jak się nie ma z kim dzieciaka zostawić, to samej można zostać w domu. Para nowych butów/torebka/bluzeczka/płasczyk może poczekać na lepszy moment:/
Mel, poetka z Ciebie pierwsza klasa :D 2009/09/17 18:45:48
Lavinka,
:)) przepraszam! 4Wymiar, I tu możesz mieć rację! ;)) Gadki, Dzięki! ;) 2009/09/21 09:55:27
Mel, jak będziesz niegrzeczna, to Cię zalinkuję na emamę i dostaniesz wciry! Mam na Ciebie haka;)
Się nie wypowiem, bo nie mama fazy na krucjatę, na emamie się chwilowo wypaliłam;)
Gość: Dziunia , 188.33.190.16*
2009/09/29 20:41:21
Podoba mi się Twój wierszyk Mel jest genialny ;) Owszem "Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia", ale popieram to co napisałaś. Może nie mam dziecka i tak dalej, ale uważam, że trzeba się trochę wysilić i urozmaicać dziecku czas a nie bezsensownie je gdzieś ciągnąć za sobą. Wszystko co robimy w naszym życiu wymaga poświęcenia i rozwagi ;) Nigdy nie będę zwolenniczką ciągnięcia ze sobą maleńkiego dziecka do hiper marketu czy innej galerii. Nóż mi się otwiera w kieszeni, kiedy widzę maleńkie dziecko 2-3 miesięczne przeciągnięte przez cały market na ramieniu rodzica.
Jeszcze raz gratuluję wierszyka jest świetny :) 2009/10/23 19:50:20
A szarża wózkowa młodych mam, co rozwiną pełny szyk bojowy na chodniku... szerokość chodnika nieistotna, im szerszy, tym więcej wózków zmieści się obok siebie. Nie masz szans, zepchną Cię na zaminowany przez psy trawnik.
|
|
ZOO..no cóż, różami tam nie pachnie fakt, zwłaszcza w okolicach słoniarni, ale taplanie się w błocie tez nie byłoby szczytem marzeń moich ani dziecka mego. tak sądzę.
Spalin się nie ominie, bo cywilizacja, nie? Mieszkam w blokowisku, przy wylotówce z miasta, spaliny wiszą dusznymi letnimi wieczorami w takim stężeniu, ze bez trudu dostrzega je ludzkie oko.
Czy mam nie wypuszczać dziecka na podwórko, trzymać pod kloszem w sterylnych warunkach kilka lat, aby potem przy pierwszym zetknięciu rozwiniętego już w miare organizmu zabiła mi je jakaś najpospolitsza bakteria?
Nie da się ominąć całego świństwa szkodzącego ludzkiemu ogranizmowi, ponieważ jest wszędzie, w powietrzu, wodzie, jedzeniu, warzywach z działki mojej mamy. Ludzki organizm musi do tego przywykać od maleńkości. Nie ma innego wyjścia. Zostaną najsilniejsi, czyli mutanty :)